Blog > Komentarze do wpisu

„Truskawkowy milioner”

Był sobie chłopiec – taki, jak inni. Bawił się, pomagał rodzicom, chodził do szkoły. Pewnego razu szkoła zorganizowała wycieczkę, ale rodziców chłopca nie było na nią stać. Chłopiec wymyślił w klasie jakiś powód, dlaczego nie może jechać, lecz nauczycielka mu nie uwierzyła. Mało tego, poniżyła chłopca przy całej klasie stwierdzając z jakąś dziwna satysfakcją, że pewnie go nie stać na wycieczkę, ze jest BIEDNY. Chłopiec na zawsze zapamiętał tamten dzień – to, jak patrzyli na niego koledzy i to, jak strasznie się czuł z tym piętnem biedy na sobie. Jak to w życiu bywa, to negatywne zdarzenie miało pozytywne skutki. Chłopiec postanowił zostać bogatym i nie ustawał w swoim dążeniu, ucząc się przedsiębiorczości i metodą prób i błędów podążając w upragnionym kierunku. Nie przeszkodziły mu w tym liczne porażki, niezrozumienie otoczenia, nieuczciwość ludzi, ani brak środków na starcie. Odkrył „uroki” ciężkiej pracy fizycznej (np. zbierając truskawki po 13 godzin dziennie) i potęgę Internetu, rozkręcał jeden interes po drugim, aż w końcu znalazł odpowiedź i został... MILIONEREM. Co nam do tego? Otóż Robert Maicher opisał całą tę historię w swojej książce pt. „Truskawkowy milioner”, a jego celem było pokazać czytelnikom, że każdy może osiągnąć to, co on, oraz podpowiedzieć, jak to zrobić. Cenne wskazówki podane są prostym językiem, autentyczna historia wciąga, a forma audiobooka pozwala zaoszczędzić czas – można tej historii słuchać jadąc samochodem, zmywając naczynia czy spacerując z psem. A zaraz po wysłuchaniu można zacząć swoją własną drogę do bogactwa lub skorygować już zaczętą.

(wpis przeniesiony z kura.blox.pl)

czwartek, 13 stycznia 2011, wwgnika

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: