Blog > Komentarze do wpisu

J.A. Lindqvist "Wpuść mnie" (kopia z nocnelektury.blox.pl)

Do czytania skłoniła mnie ekranizacja książki z 2008 roku (jak się okazało, bardzo okrojona z wątków, ale świetnie oddająca ogólny klimat), a także to, że pisarstwo Lindqvista i skandynawska literatura jako taka nie są mi bliżej znane.

Na okładce polskiego tłumaczenia czytamy, że „Wpuść mnie” jest „niezwykłym połączeniem literackiego horroru z powieścią psychologiczną”. Zgadzam się z tym i nie zgadzam jednocześnie. Tak, jest to zdecydowanie powieść psychologiczna, ukazująca to, jak bardzo potrzebujemy przyjaźni w naszym życiu, jak trudno znaleźć prawdziwego przyjaciela, zwłaszcza jeśli jesteśmy nie tylko nie-przebojowi, lecz wręcz całkowicie wyobcowani w swoim środowisku. Potrzeba bratniej duszy jest tak silna, że kiedy już takową odnajdziemy, może się okazać, że nie będzie nam wcale przeszkadzać, że jest to choćby… wampir. Coś takiego przydarza się głównej postaci powieści – Oskarowi, szóstoklasiście, mieszkającemu na przedmieściu Sztokholmu i będącemu ofiarą przemocy rówieśników. Zaprzyjaźnia się on z wampirem Eli, który/która wprowadza się do sąsiedniej klatki pewnej nocy. Rzecz jasna, nie będzie sielankowo, będą komplikacje, krwawe sceny i wszystko, co powinno się znaleźć w horrorze o wampirach. Ale musze przyznać, że „wampirza” strona książki nie była dla mnie najstraszniejsza, choć sugestywna. Dlatego, że najmroczniejsze wrażenia zostają po przeczytaniu o pragnieniach i czynach ludzi. Można pokusić się też o stwierdzenie, że wampiry w tej książce różnią się od siebie w zależności od tego, jakimi ludźmi byli poprzednio, choć nie jest to jakoś specjalnie podkreślone. Po przeczytaniu książki mam mieszane uczucia , choć w trakcie czytania trudno mi się było oderwać. Było kilka chwil, kiedy zastygłam z obrzydzenia i nie chodziło bynajmniej o picie krwi. Były momenty, kiedy współczułam wampirom. Ogólne odczucie pozostało takie, jakbym właśnie wróciła z miejsca, gdzie panuje wieczna noc. Pod tym względem nie pomyliłam się, wybierając tę książkę jako lekturę do wyzwania. Noc jest w niej wszędzie, nawet jeśli rzecz się dzieje za dnia. Czytałam głównie nocą, co pewnie spotęgowało moje wrażenia. Sprzyja pewnie temu również umiejscowienie akcji w Szwecji jesienią/zimą – wiadomo, krótki dzień i długa pora mroku. Noc ma różne znaczenie dla różnych postaci powieści – dla wampira noc to życie, aktywność, uczta, dla Oskara – bezpieczeństwo, bo w mroku staje się jakby niewidzialny, a więc nieosiągalny dla swoich prześladowców, dla jeszcze innych może to być środek do osiągnięcia celu, pora zapomnienia o codziennych kłopotach lub chwila obcowania z Bogiem. Dzień jest przeraźliwie ponury, jak życie w sztucznie stworzonej dzielnicy bez kościoła, historii, tradycji. Noc może być straszna, ale i piękna, gdyż okrywa „wiecznością, głębią, przestrzenią” całą brzydotę ludzkiego świata, opisanego przez Lindqvista.

 

-------------

Jeśli ktoś z Was oglądał remake z 2010, proszę o komentarz, czy warto obejrzeć.

poniedziałek, 03 stycznia 2011, wwgnika

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: