Blog > Komentarze do wpisu

Želary

Film ten obejrzałam zachęcona przez recenzję kasi.eire. Wcześniej o nim nie słyszałam.

Jak się okazało, ta czeska produkcja  była nowinowana do Oskara w 2003 roku jako najlepszy film obcojęzyczny. Został zrealizowany na podstawie autobiograficznej (jak podaje strona filmu) powieści Kvity Legatovej (KVÌTA LEGÁTOVÁ) "Hanulka Jozy" (“JOZO VAHANULE”) będącej częścią cyklu "żelarskiego", w skład którego wchodzą również opowiadania "Żelary" (o mieszkańcach małej góralskiej wioski, gdzie czas się dawno zatrzymał i gdzie się rozgrywa również większość akcji filmu). Reżyserem filmu jest Ondřej Trojan, a odtwórcami głownych ról czeska aktorka Aňa Geislerová (Eliška/Hana) oraz węgierski aktor György Cserhalmi (Joza). Akcja się toczy w czasie II wojny światowej, ale nie jest to typowy film wojenny. Opowiada o sytuacji, kiedy wyemancypowana główna bohaterka jest zmuszona uciekać, zmienić imię i nazwisko oraz miejsce zamieszkania (wyjeżdża z Pragi do "zapadłej" góralskiej wsi) i zamieszkać pod jednym dachem z człowiekiem, którego nie zna, pochodzącym jakby z innego świata, bardzo prostym i przyzwyczajonym do życia w warunkach i według obyczajów, które są dla niej zupełnie obce i często niezrozumiałe. Podoba się czy nie, problemem jest to, że Eliszka musi w Żelarach zostać. Czy się tam odnajdzie? Czy potrafi nawiązać relacje z ludźmi, którzy jej się od początku uważnie przyglądają? Czy wszystko się skończy happy endem czy katastrofą? A może ani jednym, ani drugim? A może to kwestia odbioru przez konkretnego widza? Nie chcę pisać za dużo, by nie zepsuć niczego tym, którzy zechcą obejrzeć. Film mi się bardzo podobał - zarówno ze względu na naturalną grę aktorów i ciekawą fabułę, jak i ze względu na piekną dziką scenerię. Oglądając na ekranie życie górali w takich najprostszych warunkach, widziałam moją białoruską wieś, gdzie się praktycznie wychowałam, za którą tęsknię i która jest podobna do Żelar prawie we wszystkim, mimo że nie jest położona w górach. Tak więc, poruszył ten film we mnie również struny bardzo osobiste, ale i bez tego by mi się spodobał. Za Kasią.eire polecam gorąco!

-----------------------------

Fragment powieści "Hanulka Jozy":

[…]
Podanie ręki dużo mówi. Uścisk Żeni był niekobieco mocny. Patrzyła na mnie nieśmiało, ale nie zdołało mnie to zmylić. Oglądała mnie jak jakiś eksponat.
– Żenia cię ubierze.
Oburzyłam się. Niby dlaczego Żenia miałaby mnie ubierać? Jasną, skromną sukienkę, w której przyjechałam i w której w tym zapadłym kącie spokojnie mogę iść do ślubu, założę sobie sama.
Żenia gdzieś pobiegła.
Joza nalał mi do glinianej misy ciepłej wody do mycia. Wracały wczorajsze przeżycia. Poczucie dumy, z jakim pokazywał mi drewnianą wygódkę, do której wchodziło się z szopy. Wejście do niej obłożone było pociętym drewnem. W rogu stała ogromna skrzynia pełna trocin.
Kafle grzały, na stole stały kubki z herbatą, pośrodku plecionka z chlebem i dwoma rogalikami. Rogaliki były dla mnie.
Ledwie zdążyliśmy zjeść śniadanie, Żenia już była z powrotem. Niosła wiklinowy kosz. Joza odetchnął z ulgą i zniknął. Zawartość kosza znalazła się na ławie. Usłyszałam, że są to kostiumy z kółka teatralnego.
– Możesz sobie wziąć perukę i tę sukienkę, albo welon i to.
Wyjaśniać Żeni, że nie wybieram się na bal przebierańców, byłoby chyba stratą czasu.
– Dziękuję, mam całkiem odpowiedni strój.
– W tym się nie możesz pokazać.
– Dlaczego?
– Głównie przez te włosy. W domu możesz nosić to – podała mi dwie chustki, jedną niebieską z wyszywanym brzegiem, drugą beżową, też haftowaną. – Aż ci odrosną włosy.
Na razie rosłam ja sama.
Dostałam się w tryby jakichś idiotycznych tradycji dzikiego plemienia, dla którego prawo do indywidualności to pojęcie bez treści. Wybrałam welon, bo wydał mi się bardziej dziwaczny. Wyglądałam w nim jak wystraszona nimfa.
Podejrzewałam, że to dopiero początek błazenady, i nie myliłam się. Rozum doradzał mi, żeby uwierzyć Żeni na słowo.
[…]

(podaję za http://www.petlaczasu.pl/hanulka-jozy/b05004330 )

Na stronie filmu można ściągnąć w pdf tzw. presskit, podający informacje o filmie, rezyserze i głównych aktorach (po angielsku), z którego korzystałam, pisząc ten wpis.

 

niedziela, 16 stycznia 2011, wwgnika
Tagi: 2011

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/01/16 23:25:11
Ja od Ciebie dostałam cynk na Dworzec Białoruski, to chociaż mogłam się odwdzięczyć innym cynkiem, haha Pozdrówka