Blog > Komentarze do wpisu

A. Christie "The Moving Finger"/"Zatrute pióro"

Jerry Burton, lotnik po ciężkim wypadku,  i jego siostra Joanna udają się na głuchą wieś, do spokojnego Lymstock, by Jerry mógł spokojnie dochodzić do siebie, niczym się nie przejmować i koniecznie się nudzić. Nie będzie mu to jednak dane, a wszystko zacznie się od paskudnych anonimów, a skończy się dużo bardziej skomplikowanie. Panna Marple nie pojawi się od razu, ale oczywiście będzie niezbędna do rozwikłania zagadki.

Tym razem zostałam całkowicie wpuszczona w maliny i nawet nie podejrzewałam, jak się sprawy mają naprawdę. Pocieszyłam się jednak tym, że intrygę zgoła nie kryminalną, jak i jej rozwiązanie, przewidziałam od pierwszej sceny :)

Książka ujęła mnie specyficzną atmosferą małej angielskiej miejscowości, gdzie wszyscy się znają i wszystko o wszystkich wiedzą (albo tak się wydaje). Nie wiedzieć czemu (w końcu sprawy nieprzyjemne toczyły się swoim torem) aż się chciało tam przenieść, właściwie czułam się, jakbym juz tam była, obserwowała utarte zwyczaje i podglądała wyraziście obmalowaną przez autorkę plejadę ciekawych postaci. Specyficzny klimat, tchnący angielskością i "sielskością", sprawił, że "Zatrute pióro" podobało mi się jak dotąd najbardziej z ostatnio czytanych powieści Lady Agaty.

 

piątek, 11 marca 2011, wwgnika

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: