Blog > Komentarze do wpisu

E. Hemingway "Stary człowiek i morze"

Chyba niezbyt szczęśliwie się składa, że jest to lektura dla gimnazjum. Zapytałam córkę, czy jej się podobało, to przewróciła oczami i wyjęczała "beznadziejne!". Trudno mi ją winić tutaj za cokolwiek, skoro sama przeczytałam dopiero teraz. Ot, miałam w czasach  szkolnych taki okres buntu, kiedy czytałam książki tylko i wyłącznie białoruskie, którym w szkole mało poświęcano uwagi. Nie żałuję absolutnie, że je czytałam. Szkoda jednak, że nie czytałam też innych. Chociaż z drugiej strony - pewnie gdybym wtedy przeczytała "Starego człowieka", wyjęczałabym to samo, co córka. Nic się nie dzieje, stary kubański rybak Santiago wyrusza w morze, by dorwać większą sztukę, nie wiadomo, po co się męczy, a przy tym gada do siebie. Tak bym wtedy to odebrała niechybnie. A teraz? Trochę się zmieniło od tamtych czasów: czytając, popadałam w jakiś trans i czułam, że wszystko mnie w tej historii urzeka - i szacunek do starego ze strony wdzięcznego chłopaszka, i walka o swoje pomimo ograniczeń wieku, a już szczególnie ta gadanina do siebie, tak dużo mówiąca o charakterze bohatera. Już nie jestem nastolatką z głową w chmurach, co raz bliżej mi do refleksji na temat starości i umierania, już nie raz czuję, że fizycznie nie potrafię pewnych rzeczy, które kiedyś przychodziły z łatwością. Patrzę na staruszków wokół i zastanawiam się, co jest  w tym wieku gorsze: niemoc fizyczna czy psychiczna, nie daj Panie obu naraz! Starość, która na nas czeka (jeśli czeka), jest niepokojącą tajemnicą, a bycie obciążeniem dla bliskich, często upokorzenie, nie napawa optymizmem. Z drugiej strony mnóstwo jest wspaniałych przykładów godnej starości i staruszków wzruszająco młodych duchem! Bohater pewnej białoruskiej książki twierdził, że nie jesteśmy naprawdę starzy dopóki interesujemy się tym, co nowe, i chcemy się jeszcze czegoś nauczyć. Stary człowiek Hemingwaya pewnie by powiedział, że nie jesteśmy naprawdę starzy, dopóki chcemy złapać tę naszą rybę i gotowi jesteśmy z nią i o nią walczyć. Obyśmy mieli tyle sił, co Santiago!

piątek, 08 kwietnia 2011, wwgnika

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/04/20 23:10:48
Bardzo ładna i trafna recenzja ;) Do niektórych książek rzeczywiście trzeba dojrzeć i narzucanie ich czytania w szkole bardzo często po prostu mija się z celem. Pozdrawiam ;)
-
2011/04/24 16:55:44
:)