Blog > Komentarze do wpisu

Kathryn Stockett "Służące"

Książkę przesłuchałam, bo w naszej miejskiej bibliotece jej nie ma (!). Jest z tych, które i tak kiedyś kupię, mimo, że przeczytałam i obejrzałam film. Albo może ktoś kiedyś da mi w prezencie :)

Pewnie większość osób czytających blogi o książkach, a tym bardziej piszących takie blogi ma tę pozycję dawno zaliczoną. Ale gdyby zabłąkał tu ktoś, kto się z nią jeszcze nie zetknął - parę słów o tej powieści.

Żadna to sensacja, kryminał, wartka akcja itd. Rzecz rozwija się powoli, dzieje się, zwłaszcza na początku, niby niewiele, ale detal po detalu poznajemy małe miasteczko Jackson w Missisipi i życie jego piękniejszej połowy - od najbardziej wpływowych białych żon i działaczek poprzez żony białe, ale nieistotne dla tych pierwszych aż po czarne służące (kogo to obchodzi żony czy też nie?). Lata 60te ubiegłego wieku w USA to nie tylko czas segregacji rasowej, ale i czas, kiedy żona musiała być piękna, modna, zawsze uśmiechnięta, działająca w organizacjach społecznych (np. zbierając pieniądze dla biednych murzynków z Afryki, mniejsza że nienawidzi tych, co mieszkają w tym samym mieście), wspierająca męża i mająca idealny dom i zadbane dzieci. Czas, kiedy kobieta musiała też być żoną. Nie dziwi mnie, że te młode dziewczyny potrzebowały pomocy (ang. tytuł The Help lepiej oddaje to znaczenie, jakie miały czarne służące w białych domach). W gruncie rzeczy wszystkie tu są ofiarami - i te białe, uwięzione w pułapce własnych stereotypów, i te czarne, zmuszone pozostawić własne dzieci w domu pod opieką starszego rodzeństwa, by wychowywać białe dzieciaki często niekochane przez własne matki. Nie było jednak tak jednakowo beznadziejnie w każdym domu. Jak i wszędzie, niektórzy nie ulegali stereotypom, biali pracodawcy wspierali swoje czarne pracownice, często dokonując wzruszających wręcz gestów, a one na zawsze pozostawały im wierne i wdzięczne. Ale tak jak nie mówiło się głośno o problemach segregacji, tak też nie wspominano na forum publicznym o tych gestach wzajemnej dobroci, w istocie zwyczajnej dobroci ludzkiej. Żeby poruszyć to bagienko, żeby przeciwstawić się całemu społeczeństwu, trzeba było odwagi i determinacji. To oczywiste. Ale przede wszystkim trzeba było odwagi w relacjach z samą sobą, szczerości wobec siebie samej, wiary, że "w świecie, w którym można być kimkolwiek, najlepiej być sobą". I to już problem ponadczasowy i dotyczący wszystkich ludzi bez wyjątku. Dlatego książkę polecam nie tylko kobietom.

Bardzo mi się podobał zabieg użyty przez autorkę, czyli wprowadzenie trzech narratorek. Jedna młoda odważna biała kobieta i dwie nie tak młode, ale nie mniej odważne czarne przedstawiają różne punkty widzenia na te same wydarzenia, co daje poczucie "słyszalności" myśli postaci (kiedy mamy jednego narratora, słyszymy myśli tylko jego jednego). Dodatkowym atutem polskiego audiobooka jest pięknie wykonana praca trzech polskich aktorek - Anny Seniuk, Anny Guzik i Karoliny Gruszki. Użyczyły one trzem narratorkom swoich głosów, znakomicie odczytując tekst powieści.

Nie zawiódł również i film. Ciekawe kreacje, nowe twarze, pełno humoru i wszystko współgra z książką, czego lubiący czytać chyba zawsze wymagają od ekranizacji.

Dla mnie uczta pod każdym względem!

P.S. Coś czego siłą rzeczy brakło w filmie, a jest bardzo ważne. Podziękowanie autorki skierowane na końcu książki do czarnej służącej, która pracowała dla jej własnej rodziny przez 50 lat, było dla mnie chyba najbardziej wzruszające... Oto fragment wywiadu z Kathryn Stockett na ten temat (in English):

wtorek, 10 stycznia 2012, wwgnika

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2012/01/10 19:14:25
Tak, książka jest absolutnie fantastyczna i film również. Już dawno nie czytałam takiej książki. Najbardziej podobało mi się to, że autorka pokazała myśli i uczucia "kolorowych służących, że mogłam się wczuć w ich sytuację. To daje do myślenia. Ciągle siedzi mi głowie. Strasznie żałuję, że skończyłam ją czytać.
-
2012/01/10 22:25:08
Dokładnie! Pewne książki najpierw dosłownie połykamy, a potem żałujemy, że to już koniec! Z tą tak właśnie było także u mnie :)
-
2012/01/10 22:38:17
U mnie też:) I to jest chyba ten paradoks, który w książkach uwielbiam:)
-
2012/01/11 17:25:52
bardzo mi się podobała ta książka, jak tak piszesz o audiobooku czytanym przez kilka aktorek, to aż mi żal, że jej tak uszami nie przeczytałam. Uwielbiam słuchać książek
-
2012/01/11 22:07:08
Uwielbiałam te zmiany głosów i maniery czytania i uważam, że te aktorki świetnie pasowały do bohaterek! A o książce po raz pierwszy dowiedziałam się od Ciebie, jeśli dobrze pamiętam :)
-
2012/05/13 13:30:43
Dużo słyszałam pozytywnego o tej książce,a film mam już nawet na komputerze tylko nie mogę się zdecydować przeczytać czy obejrzeć? :)
-
2012/05/17 09:28:52
Najpierw przeczytać, a później obejrzeć :)