Blog > Komentarze do wpisu

Stephen King "Dolores Claiborne"

Podobno, zabić może każdy. Czy to prawda? Pewnie wielu chociaż raz zastanawiało się nad swoją zdolnością do odebrania życia innej osobie. Czy ja potrafiłabym to zrobić? Jeśli tak, to w jakich okolicznościach? W obronie własnej lub swojej rodziny? Kiedy liczą się sekundy i działamy pod wpływem instynktu samozachowawczego, nie wydaje się to być niemożliwe. Ani łatwe, oczywiście. Ale jeśli nie będzie chodziło o sekundy, ani nawet minuty? Czy potrafiłabym zaplanować morderstwo? Pierwsze odczucie jest niezachwianie negatywne. A gdybym nie widziała innego wyjścia? Nie żyła w cywilizowanym kraju teraz, albo w epoce, kiedy kobiety świetnie (często lepiej od mężczyzn) radzą sobie z problemami, tylko w okolicznościach, gdy byłabym zdana sama na siebie? Czy potrafiłabym zabić wtedy? I w jakiej sytuacji rozważałabym jeszcze, czy wystarczająco zamknęłam na wszystkie spusty własne sumienie, a w jakiej - czy mam już dość odwagi? Nie jestem pewna odpowiedzi na wszystkie te pytania, mam jednak do tej zagadki mały kluczyk, którego nie ujawnię, by ten wpis nie stał się spoilerem. Powiem tylko, że Dolores miała ten sam. I zabiła. Ale rzecz nie w tym, że to zrobiła - przyznaje się do tego zaraz na początku powieści. Rzecz w tym, by poznać, jak do tego doszło i dlaczego. I wyobrazić potem siebie na jej miejscu...

W odróżnieniu od książki film mnie, niestety, nie zachwycił. I to pomimo dobrze zagranej roli Dolores przez lubianą przeze mnie Kathy Bates. Razem z mężem źle odebraliśmy przeniesienie sporej części akcentów z matki na córkę, które stworzyło tym samym trochę inną opowieść. Na tyle inną, że będąc świeżo po przeczytaniu, nie potrafiliśmy się wczuć, krzywiąc się na brak w filmie bardzo istotnych elementów, które King zgrabnie przeplatał, snując tę smutną historię...

piątek, 27 stycznia 2012, wwgnika

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: