Blog > Komentarze do wpisu

Pięćdziesiąt odcieni kiepskiej literatury

Eh, przeczytałam/wymęczyłam wreszcie wszystkie trzy. Aż się dziwię swojej cierpliwości do tej "sensacji roku". Sensacyjna była z pewnością nuda, towarzysząca mi w trakcie czytania. Dziwię się, że ktoś mógł coś takiego napisać. Ale pewnie po prostu się opłacało.

Pierwsza część jest kompletnie pozbawiona fabuły - normalnie jak w filmach porno. Dwie pozostałe może i miały jakiś potencjał, ale został zaprzepaszczony. Wyraźnie zainspirowane to przez "Zmierzch", choć nie chodzi o wampiry, ale też o "ciemną siłę". A znając "Zmierzch", można domyślić się zakończenia i to dość prędko, więc chyba nie zdradzam za dużo. Jest to literatura stricte użytkowa  - na pobyt w szpitalu, na totalne zmęczenie lub kaca. Nie wymaga myślenia, ani skupienia, ani nie wywołuje emocji. Tyle w temacie, już dość poświęciłam czasu temu 'dziełu'.

Poniżej linki do recenzji każdej części z osobna, nie moich, ale znacznie lepszych od samych powieści, więc polecam:

50 odcieni irytacji

50 odcieni lukru

Najgorsze oblicze Greya

niedziela, 16 czerwca 2013, wwgnika

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2013/06/16 18:16:33
Kolejna negatywna opinia... Muszę w końcu sama przeczytać, bo fascynuje mnie, dlaczego to taki fenomen.
-
2013/06/16 23:57:42
Dlatego przeczytałam - żeby się przekonać. No i się przekonałam :)