Zakładki:
0. W planach (to, czego nie ma na lubimyczytac.pl)
1. Przeczytane w 2015
2. Przeczytane w 2009 lub wcześniej
2. Przeczytane w 2010
2. Przeczytane w 2011
2. Przeczytane w 2012
2. Przeczytane w 2013
2. Przeczytane w 2014
3. Słowniki etc
4. Poradniki
Czytam innych
Filmy
Filmy ulubione
Od zmierzchu do świtu
Seriale

niedziela, 03 lutego 2013

 

Czym jest cień wiatru? Z pewnością czymś nieuchwytnym.

      Jak czasami wspomnienie snu, który wywiera silne wrażenie nie tyle treścią lub przekazem, ile wewnętrznym uczuciem, jakie pozostawia, nie raz na długo.

        Jak ślad po dawnym sobie, którego prawie nie da się dostrzec z biegiem lat – jak powiew dawnych marzeń i tęsknot.

     Jak coś, co pozostaje w pamięci długo po przeczytaniu książki, takiej jak ta.

Prawie go nie ma, ale jednak się go czuje. I trudno to wyrazić, ale być może warto próbować… :)

„Cień wiatru” C.R. Zafona to jedna z tych książek, w które wpadam po kilku stronach, czytam nie zważając na porę dnia i obowiązki; z czasem prędkość czytania wzrasta, osiąga szczyt chyba moich możliwości, bym za chwilę przewróciła ostatnią stronę i poczuła się osamotniona, jak bym została na peronie i patrzyła z żalem w ślad uciekającego pociągu, gdzie siedzi ktoś bliski, odjeżdżający daleko i na długo…

„Książki są lustrem: widzisz w nich tylko to, co już masz w sobie.” Co za pochwała dla lubiących czytać i potępienie dla wszystkich innych! :) I, być może wyjaśnienie, dlaczego „Cień wiatru” ma zarówno gorących zwolenników, jak i zagorzałych przeciwników.

Jest to książka o książkach i ich miłośnikach. Mnóstwo tu osób tak czy inaczej z książkami związanych. Księgarze, antykwariusze, pisarze i czytelnicy. Różne losy, różne rodzaje samotności. Ogarnięci namiętnościami lub wypaleni od środka w Barcelonie trudnego okresu (lata 1930-1950te). Burzliwe wydarzenia wojenne i powojenne wyzwalają w ludziach ciemne strony, ale i szlachetne czyny. Dorastać w takich czasach, tym bardziej bez matki, jest ciężko. Główny bohater Daniel Sempere za sprawą odnalezionej książki będzie musiał zmierzyć się ze złem zewnętrznym, ale także swoimi słabościami i problemami wieku dorastania. Próbując odszukać autora zapomnianej powieści Juliana Caraxa, nie tylko stanie się częścią jego losu – napotka ludzi, którzy w różny sposób naznaczą jego własny los, nie zawsze okazując się takimi, jakimi ich widzi na początku. Wśród intryg, zagadek i strat będzie musiał szukać sensu i odwagi, by walczyć o swoje – i cudze – marzenia.

Książka ma bardzo sugestywny, trochę ponury klimat. Mniej więcej do połowy nie mogłam się wczuć w to, że jest to wiek XX, nasuwały się raczej skojarzenia z epoką starszą o jakieś 100 lat. I wcale nie było to dla mnie minusem. Z przyjemnością spotkałam się po raz drugi z Barceloną w literaturze (pierwszy raz za sprawą „Katedry w Barcelonie”).  I będę miała ochotę spotkać się ponownie, chociażby za sprawą Zafona i jego cyklu „Cmentarz zapomnianych książek”, pierwszą częścią którego jest „Cień wiatru”.