Zakładki:
0. W planach (to, czego nie ma na lubimyczytac.pl)
1. Przeczytane w 2015
2. Przeczytane w 2009 lub wcześniej
2. Przeczytane w 2010
2. Przeczytane w 2011
2. Przeczytane w 2012
2. Przeczytane w 2013
2. Przeczytane w 2014
3. Słowniki etc
4. Poradniki
Czytam innych
Filmy
Filmy ulubione
Od zmierzchu do świtu
Seriale

filmy

niedziela, 03 czerwca 2012

Co mam napisać o tym filmie? Zrobił na mnie takie wrażenie, że naprawdę brak mi słów. Duży ładunek emocjonalny. Film bardzo osobisty, wręcz intymny. Poruszone 2 trudne tematy: złych relacji z rodzicem i choroby psychicznej. Splątane w jedną całość, wbijają w fotel. Świetna gra. Kiedy lecą napisy końcowe, nikt się nie rusza. Obowiązkowy, jeśli kino dla was to nie tylko rozrywka.

Tagi: 2012
16:52, wwgnika , filmy
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 lutego 2011

Ostatnio wzięło mnie jakoś na filmy krótkometrażowe. Tym razem proponuję 2 filmy, które mi się jakoś ze soba skojarzyły. Pierwszy jest dziełem znanego Tomasza Bagińskiego, drugi nieznanej mi z imienia młodej dziewczyny z Wielkiej Brytanii, uczestniczki festiwalu filmów na Manhattanie. Są tak krótkie i sugestywne, że komentarz zbędny. Wystarczy obejrzeć.

 

Dzisiaj o 2 bajkach, które bardzo się spodobały mnie i mojej rodzinie. Wymagająca widownia, oprócz mnie i męża, składała się z 15-latki, 13-latka i tego najbardziej wymagającego, czyli 1,5-rocznego bobasa :) Trafić w tak rozbieżne gusta nie jest łatwo, ale bajki egzamin zdały, a świadczy o tym ilość powtórnych odtwarzań (co dla rodziców już nie jest takie zabawne).

Od razu się przyznam, że pierwszą część ogłądałam kątem oka, a drugiej wcale. W niczym to jednak nie przeszkodziło. Historia się zaczyna od wybiegu zastosowanego przez zabawki Andy'ego, by zwrócić na siebie jegoż uwagę. Niestety, bezowocnego - Andy ma 17 lat i właśnie zamierza opuścić dom rodzinny, by wyjechać na uczelnię. Co się stanie z jego zabawkami? Zostaną sprzedane, oddane komuś innemu, przerzucone na strych czy zwyczajnie wyrzucone? Tak czy inaczej, przygód będą miały wiele. Przede wszystkim jest zabawnie, ale i łezka w oku się może zakręcić - córka i ja uroniłyśmy swoją porcję, i chociaż powód niby ten sam, jednak spojrzenia na niego trochę różne: ona właśnie wkroczyła w ten niepewny okres, co się znajduje między dzieciństwem a dorosłością, ja zaś już przeczuwam szybkie jej wyfrunięcie z domowych pieleszy...

Jeśli chodzi o Shreka, to jedynka była świetna, dwójka możliwa, a trójka pozostawiała do życzenia. Tak już bywa, że najlepsza część historii odbywa się zanim padną słowa "żyli długo i było im zielono". By kolejna część się udała, należałoby się cofnąć do czasu sprzed tych słów. Tak właśnie jest w czwartej części. I słusznie.

niedziela, 20 lutego 2011

Polecam film krótkometrażowy irańsko-kanadyjskiego reżysera i poety Hosseina Martina Fazeli'ego (pierwszy raz dzisiaj o nim usłyszałam, a jest obsypany przeróżnymi nagrodami za swoją twórczość). Film nosi tytuł "Koszulka", traktuje o tolerancji i jest, moim zdaniem, ze wszech miar godzien obejrzenia!

sobota, 19 lutego 2011

Od wypadku w dzieciństwie Jeanne nie pamięta niczego, co było przed tym wypadkiem. W poszukiwaniu wspomnień usiłuje napisać powieść autobiograficzną. Pisaniu towrzyszą dziwne rzeczy: kobieta przestaje poznawać swoje mieszkanie, męża, dzieci, matkę. A nawet siebie. Jej ciało się zmienia, czuje się zagubiona i nierozumiana, bo otoczenie zdaje się nie zauważać, że coś jest nie tak. Bliscy powtarzają jej, by nie grzebała w przeszłości, nie oglądała się.

Rolę Jeanne zagrały Sophie Marceau i Monica Bellucci (ponieważ aktorki są dwie, widz może obserwować zmiany w jej ciele, czasem jest to Marceau, czasem Belucci, a czasem dziwna mieszanka obu). Nie mogąc ze sobą poradzić, bohaterka postanawia odkryć prawdę za wszelką cenę.

Najbardziej się bałam, że jest po prostu chora psychicznie, a wtedy całe oglądanie by było na nic, bo jakoś tak pragnęłam innego wytłumaczenia. Muszę powiedzieć, że nie tylko się nie zawiodłam, ale byłam bardzo mile zaskoczona. To, co oglądamy jako urojenia lub jakieś zjawiska nadprzyrodzone, znajduje bowiem logiczne wyjaśnienie. Oczywiście, nie powiem jakie. Kiedy już wiedziałam, o co chodzi, stwierdziłam, że cała historia została pięknie przedstawiona, łącząc na końcu niejednoznaczność i pewną dowolność interpretacji z wyraźnie optymistycznym przesłaniem. Po obejrzeniu na jakiś czas popadłam w lekką zadumę.  I to właśnie lubię, że niektóre filmy mają na mnie taki wpływ...


Tagi: 2011
17:34, wwgnika , filmy
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 03 lutego 2011

I znowu widzowie podzielili się na wielbicieli i przeciwników. I znowu jestem gdzieś po środku.  I znowu było przyjemnie, ale nie powałiło na kolana. I znowu DiCaprio :)

Ciekawy pomysł te sny we śnie. Dobre efekty - najbardziej mi się podobało, kiedy miasto zaczęło się składać pod kątem prostym. Oscar za najlepszy film? Zdecydowanie nie. Ale jako film nominowany, wywołujący zażarte spory, poruszający tematykę możliwości  ludzkiego umysłu - warto obejrzeć.

 

Tagi: 2010
12:56, wwgnika , filmy
Link Dodaj komentarz »

Bruce Willis, Morgan Freeman, John Malkovich i Helen Mirren czyli emerytowani agenci specjalni CIA, którzy ponownie chwytają za broń. Dobra zabawa. Bardzo sympatyczne kino rozrywkowe.

Tagi: 2010
12:40, wwgnika , filmy
Link Dodaj komentarz »

Nie będę streszczać fabuły - wystarczy obejrzeć trailer lub skoczyć na filmweb. Zdziwiły mnie kontrowersje wokół tego filmu - jedni są oburzeni, że nie jest nominowany do Oscara, inni stwierdzają, że Scorsese odniósł porażkę. Dla mnie - ani jedno, ani drugie. Jeśli szukacie w filmie jakiegoś ambitnego przesłania lub czegoś, czego jeszcze nie było - to nie ten film. Ale jeśli lubicie (tak, jak ja) od czasu do czasu spędzić wieczór, poddając się zabiegom twórców filmu i nasiąkając klimatem - można film obejrzeć. Klimat jest dość mroczny - odcięta od świata wyspa, na której znajduje się szpital dla umysłowo chorych przestępców, dziwne zdarzenia, do tego burze, deszcze etc., ale horror to nie jest, choć trailer to może sugerować. Ja się fajnie wczułam i przyjemnie spędziłam czas (choć o przyjemnych rzeczach film na pewno nie opowiada, to nie pozostawiają one ponurych myśli,  nie ta ranga).  Poza tym, lubię DiCaprio - nic na to nie poradzę! :)

Tagi: 2011
12:27, wwgnika , filmy
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 stycznia 2011

Film ten obejrzałam zachęcona przez recenzję kasi.eire. Wcześniej o nim nie słyszałam.

Jak się okazało, ta czeska produkcja  była nowinowana do Oskara w 2003 roku jako najlepszy film obcojęzyczny. Został zrealizowany na podstawie autobiograficznej (jak podaje strona filmu) powieści Kvity Legatovej (KVÌTA LEGÁTOVÁ) "Hanulka Jozy" (“JOZO VAHANULE”) będącej częścią cyklu "żelarskiego", w skład którego wchodzą również opowiadania "Żelary" (o mieszkańcach małej góralskiej wioski, gdzie czas się dawno zatrzymał i gdzie się rozgrywa również większość akcji filmu). Reżyserem filmu jest Ondřej Trojan, a odtwórcami głownych ról czeska aktorka Aňa Geislerová (Eliška/Hana) oraz węgierski aktor György Cserhalmi (Joza). Akcja się toczy w czasie II wojny światowej, ale nie jest to typowy film wojenny. Opowiada o sytuacji, kiedy wyemancypowana główna bohaterka jest zmuszona uciekać, zmienić imię i nazwisko oraz miejsce zamieszkania (wyjeżdża z Pragi do "zapadłej" góralskiej wsi) i zamieszkać pod jednym dachem z człowiekiem, którego nie zna, pochodzącym jakby z innego świata, bardzo prostym i przyzwyczajonym do życia w warunkach i według obyczajów, które są dla niej zupełnie obce i często niezrozumiałe. Podoba się czy nie, problemem jest to, że Eliszka musi w Żelarach zostać. Czy się tam odnajdzie? Czy potrafi nawiązać relacje z ludźmi, którzy jej się od początku uważnie przyglądają? Czy wszystko się skończy happy endem czy katastrofą? A może ani jednym, ani drugim? A może to kwestia odbioru przez konkretnego widza? Nie chcę pisać za dużo, by nie zepsuć niczego tym, którzy zechcą obejrzeć. Film mi się bardzo podobał - zarówno ze względu na naturalną grę aktorów i ciekawą fabułę, jak i ze względu na piekną dziką scenerię. Oglądając na ekranie życie górali w takich najprostszych warunkach, widziałam moją białoruską wieś, gdzie się praktycznie wychowałam, za którą tęsknię i która jest podobna do Żelar prawie we wszystkim, mimo że nie jest położona w górach. Tak więc, poruszył ten film we mnie również struny bardzo osobiste, ale i bez tego by mi się spodobał. Za Kasią.eire polecam gorąco!

-----------------------------

Fragment powieści "Hanulka Jozy":

[…]
Podanie ręki dużo mówi. Uścisk Żeni był niekobieco mocny. Patrzyła na mnie nieśmiało, ale nie zdołało mnie to zmylić. Oglądała mnie jak jakiś eksponat.
– Żenia cię ubierze.
Oburzyłam się. Niby dlaczego Żenia miałaby mnie ubierać? Jasną, skromną sukienkę, w której przyjechałam i w której w tym zapadłym kącie spokojnie mogę iść do ślubu, założę sobie sama.
Żenia gdzieś pobiegła.
Joza nalał mi do glinianej misy ciepłej wody do mycia. Wracały wczorajsze przeżycia. Poczucie dumy, z jakim pokazywał mi drewnianą wygódkę, do której wchodziło się z szopy. Wejście do niej obłożone było pociętym drewnem. W rogu stała ogromna skrzynia pełna trocin.
Kafle grzały, na stole stały kubki z herbatą, pośrodku plecionka z chlebem i dwoma rogalikami. Rogaliki były dla mnie.
Ledwie zdążyliśmy zjeść śniadanie, Żenia już była z powrotem. Niosła wiklinowy kosz. Joza odetchnął z ulgą i zniknął. Zawartość kosza znalazła się na ławie. Usłyszałam, że są to kostiumy z kółka teatralnego.
– Możesz sobie wziąć perukę i tę sukienkę, albo welon i to.
Wyjaśniać Żeni, że nie wybieram się na bal przebierańców, byłoby chyba stratą czasu.
– Dziękuję, mam całkiem odpowiedni strój.
– W tym się nie możesz pokazać.
– Dlaczego?
– Głównie przez te włosy. W domu możesz nosić to – podała mi dwie chustki, jedną niebieską z wyszywanym brzegiem, drugą beżową, też haftowaną. – Aż ci odrosną włosy.
Na razie rosłam ja sama.
Dostałam się w tryby jakichś idiotycznych tradycji dzikiego plemienia, dla którego prawo do indywidualności to pojęcie bez treści. Wybrałam welon, bo wydał mi się bardziej dziwaczny. Wyglądałam w nim jak wystraszona nimfa.
Podejrzewałam, że to dopiero początek błazenady, i nie myliłam się. Rozum doradzał mi, żeby uwierzyć Żeni na słowo.
[…]

(podaję za http://www.petlaczasu.pl/hanulka-jozy/b05004330 )

Na stronie filmu można ściągnąć w pdf tzw. presskit, podający informacje o filmie, rezyserze i głównych aktorach (po angielsku), z którego korzystałam, pisząc ten wpis.

 

Tagi: 2011
15:38, wwgnika , filmy
Link Komentarze (1) »
czwartek, 13 stycznia 2011
Film można byłoby nazwać zbyt piękną historią, gdyby nie był oparty na historii prawdziwej... Poruszający, pouczający, i inspirujący :)

 

Na stronie Freedom Writers Foundation można znaleźć przykładowe lekcje w oparciu o metody, stosowane przez nauczycielkę Erin Gruwell, wywiady z nią, informacje na temat książki, na podstawie której powstał film itd.:

 

 

 

 

 

 

 

(wpis przeniesiony z kura.blox.pl)

Morgan Freeman i Jack Nicholson muszą zdążyć przed śmiercią ze zrobieniem kilku naprawdę ważnych rzeczy...Film nie najnowszy, ale i tak warto.

 

 

 

(wpis przeniesiony z kura.blox.pl)

poniedziałek, 10 stycznia 2011

Jak i zapowiadał reżyser, film opowiada historię zbrodni katyńskiej  przede wszystkim od strony zwykłych ludzi, którzy przetrwali. Tych żyjących nadzieją lub złudzeniami, wiernych do końca lub uciekających w ideę brania tyle wolności, ile nam dadzą, odważnych lub tchórzliwych, zbyt gorących lub zbyt zimnych - wyliczać można długo, bo zwykli ludzie są bardzo różni. W tej różnorodności zawsze się odnajdzie postać, z którą można szczególnie się identyfikować - bo jesteśmy kimś takim albo chcielibyśmy być. To współodczuwanie z bohaterem daje w tym przypadku coś bardzo cennego - emocjonalne przeżycie fragmentu przeszłości swojego narodu, które uczy historii lepiej, niż jakiekolwiek suche fakty.

Tagi: 2011
00:51, wwgnika , filmy
Link Dodaj komentarz »