Zakładki:
0. W planach (to, czego nie ma na lubimyczytac.pl)
1. Przeczytane w 2015
2. Przeczytane w 2009 lub wcześniej
2. Przeczytane w 2010
2. Przeczytane w 2011
2. Przeczytane w 2012
2. Przeczytane w 2013
2. Przeczytane w 2014
3. Słowniki etc
4. Poradniki
Czytam innych
Filmy
Filmy ulubione
Od zmierzchu do świtu
Seriale

proza polska

środa, 19 czerwca 2013

Autorka to wrocławianka, z wykształcenia historyk i politolog, zafascynowana Dolnym Śląskiem, jego historią i przyrodą. Akcja powieści jest zamknięta w klamrę czasową koniec drugiej wojny/rok 1989. Na fali rozpoczynających się przemian ludzie zaczynają zmieniać swoje życie. Jedni zaczynają dążyć do spełnienia swoich marzeń i pasji, inni chcą dorobić się w niespokojnych czasach i zabezpieczyć sobie dostatnią przyszłość za wszelką cenę. Legenda skarbów nagrabionych przez Niemców, które wciąż mogą pozostawać w sekretnych miejscach, jest inspiracją zarówno dla jednych, jak i drugich...

Sympatycznie się to czyta, bohaterowie są wiarygodni, atmosfera końca PRLu nawiewa nostalgię (nie ustrój tu dla mnie przyczyną, tylko czasy młodości), przygody, intrygi i skarby, miłość i zdrada - wszystko na miejscu. Przyjemna lektura, doprawiona faktami historycznymi - sama autorka przyznaje, że jednym z celów jej pisarstwa jest "przemycenie" odrobiny polskiej historii do młodych głów. Cóż, cel szczytny, oby tak było. Polecam jednak wszystkim :)

niedziela, 15 lipca 2012

Z dobrej książki przeczytanej jakiś czas temu (w tym przypadku jest grubo ponad rok) pamiętam przede wszystkim nie wydarzenia, czy postaci, ale uczucie towarzyszące mi w czasie lektury. Z kolejnych części "Jeżycjady" wciąż czerpię to niesamowite ciepło i trochę nostalgii - jakbym na chwilę trafiła do własnego dzieciństwa i przespacerowała się ulicami mojego miasta. To nic, że Grodno to nie Poznań. Pewne rzeczy są ponad czasem i ponad przestrzenią.

poniedziałek, 09 lipca 2012

Joanna jak zawsze w coś się wplącze, tym razem będzie to świat poniemieckich skarbów i map. Postaci w tej powieści pojawiają się, jak grzyby po deszczu, a akcja toczy się z prędkością światła, mimo to da się połapać i dobrze się bawić, gwarancją czego jest również język pełen ciętych komentarzy i wyszukanych sformułowań, tak dla Chmielewskiej typowy. Mimo upału (albo właśnie z jego powodu) przeczytałam w 1 dzień :)

środa, 20 czerwca 2012

 

2 książki przeczytane jedna po drugiej, obie lekkie, na oderwanie się od codzienności, ale bez zbytniego myślenia. Na odpoczynek. Mówiące o sprawach zwykłych i bliskich.

"Wdówki" to niezła analiza związku po latach. Mąż kocha piłkę, żona kilka razy dziennie sporządza w myślach listę rzeczy do podziału w razie rozwodu. Niby to wszystko zabawne, ale zarazem smutne, bo niestety prawdziwe - nie mamy już po lat 17, ani 27, a największe emocje przeżywamy kto przed TV, oglądając mecz, kto przy książce lub serialu roniąc łzy, ale na pewno nie patrząc sobie w oczy. No chyba że się pokłócimy :) Albo... Może jednak fajnie czasem razem obejrzeć mecz, a potem serial - wybór obecnie jest niezły, jest szansa że mąż się skusi...

"Upoważnienie" to zbiór opowiadań. Oprócz oczywistych wątków miłosnych bardziej wciągały mnie te traktujące o wpływie doświadczeń z dzieciństwa na to, kim jesteśmy w życiu dorosłym (tytułowe "Upoważnienie do szczęścia", "Kelner", "Zdążyć przed pierwszą gwiazdką") oraz o tym, jak wyścig szczurów zmienia człowieka od środka, powoli i nieubłagalnie ("Wahanie wokół zera"). Jest tu i zadumanie nad ludzkimi słabościami, bez moralizatorstwa, bo to o nas wszystkich ("Nigdy się nie poddam", "Niespodzianka", "Ostatnie Walentynki"). I na deser zabawny monolog zdezorientowanego skomplikowanym mechanizmem działania kobiety faceta ("Nie lubię kobiet"), gdzie możemy (my, kobiety oczywiście) przyjrzeć się również naszym wadom :)

niedziela, 30 października 2011

Książkę kupiłam po przeczytaniu wpisu Kasi Eire i przeczytałam jeszcze w maju. Zaległości mam duże i właśnie zaczynam nadrabiać. "Chichot..." jest bardzo sympatyczną opowiastką o kilku miesiącach z życia Joanny, która z nowoczesnej i chłodnej bizneswoman staje się stopniowo pełną ciepła i troskliwą kobietą. Generalnie te cechy były w niej chyba tylko uśpione, a by je obudzić, trzeba było jedynie wpuścić do swojego świata innych ludzi. Owszem, łatwiej wtedy zostać zranionym, ale i korzyści, jeśli się zaryzykuje, są wielkie. Niby wszyscy o tym wiemy, ale często lęk przed cierpieniem z powodu otwarcia na innego człowieka jest tak duży, że żadne domniemane korzyści nie kuszą. Spotkałam się nie raz z takim przypadkiem i stwierdzam, że trudno jest obcować z takimi ludźmi, wręcz czasami boleśnie, bo w tym swoim strachu żyjąc, potrafią (nieświadomie?) skrzywdzić tego, kto wyciąga pomocną dłoń wiele razy i zostaje zignorowany. Wracając jednak do "Chichotu" - książka idealna jest na podróż lub sobotni wieczór, w celu zapomnienia na chwilę o codzienności. Czyta się przyjemnie, przemiana bohaterki jest wiarygodna, czego jeszcze chcieć?

wtorek, 25 stycznia 2011

Będzie krótko. Wcześniej nie czytałam - tłumaczenia na białoruski, ani rosyjski w czasach, kiedy moja kategoria wiekowa byla dla takich książek odpowiednia, nie spotkałam (a szkoda!). Zachwycona byłam, zanim wzięłam do ręki, a to dlatego, że moja nieznosząca czytania jako takiego 14letnia córka nie mogła się oderwać (po cichu mam nadzieję, że będzie to jej początek w świecie dobrowolnego czytania). Przeczytanie obu zajęło mi 2 dni (oczywiście nie czytałam cały czas), zamierzam czytać dalsze części, w miarę jak będą się w domu pojawiać. choćby po to, by móc z córą podyskutować. Czy mi się podobały przygody Celestyny o złotym sercu i trzpiotki-Anieli? No właśnie, tu troszkę zwątpiłam, bo... podobały mi się bardzo. A zwątpienie to wzięło się stąd, że przecież wiek już dawno nie ten, czym tu się zachwycać? Czy należę do rzadkiej kategorii dziwołągów, co to po trzydziestce lubią czytać o pierwszych miłościach i problemach szkolnych? Czy jest nas takich więcej, tylko się nie ujawniamy zbytnio? Ciekawa jestem...