Zakładki:
0. W planach (to, czego nie ma na lubimyczytac.pl)
1. Przeczytane w 2015
2. Przeczytane w 2009 lub wcześniej
2. Przeczytane w 2010
2. Przeczytane w 2011
2. Przeczytane w 2012
2. Przeczytane w 2013
2. Przeczytane w 2014
3. Słowniki etc
4. Poradniki
Czytam innych
Filmy
Filmy ulubione
Od zmierzchu do świtu
Seriale

literatura białoruska

niedziela, 13 września 2015

Natalka Babina jest białoruską dziennikarką oraz autorką zbioru opowiadań i niniejszej powieści czyli mimo dojrzałego wieku pisarka to początkująca. Nie widać tego bynajmniej w „Mieście ryb” (opowiadania dopiero mam zamiar przeczytać). Powieść łączy elementy prozy kobiecej, kryminału, powieści przygodowej oraz obyczajowej i każdy wątek jest wart uwagi, język jest soczysty, akcja wciąga, a całość zostawia ten szczególny posmak po przeczytaniu, kiedy przez kolejne dni od ukończenia książki ma się wrażenie, że jej świat jeszcze brzmi gdzieś w środku ciebie.

Jest rok 2012, który wobec momentu wydania książki jest przyszłością. Mała, umierająca już białoruska wieś Dobratycze przy samej granicy z Polską, staje się tłem dla historii opowiadanej przez główną bohaterkę, Ałkę, kobietę 50-letnią, po przejściach, ciężko doświadczoną przez życie, ale nie pozbawioną ciętego humoru, autoironii i animuszu. Rok 2012 w powieści to czas, kiedy prezydent Łukaszenka jest już przeszłością, jednak jego następca i życie za jego rządów do złudzenia przypominają obecną Białoruś. Zabieg zrozumiały, i choć niezbyt skomplikowany, okazał się skuteczny – książkę na Białorusi wydano.

Charakter Ałki definiuje „kobiecość” tej powieści inaczej, niż może to nam się kojarzyć. O nie, żadnej romantyki, serduszek ani westchnień. Proza życia, twardy realizm, ale i brak kompleksów. Czasem jest trochę wulgarnie, w komentarzach czytałam o oburzeniu pierwszym rozdziałem – po co aż tak? A fe! itd. Dla mnie to było raczej coś w rodzaju: „oj, a to coś nowego!”, jakoś tak mi świeżością powiało, wbrew temu, co jest opisywane ;) .

W opozycji do powyższego stoją wątek umierania małych wsi, aktualny nie tylko dla Białorusi, oraz bardzo ciekawy zabieg wprowadzenia „nor w czasie”, przez które Ałka trafia do dawnego Brześcia (miasta ryb) i obserwuje życie swoich przodków. Tutaj jest pełno nostalgii, wręcz poezji, opisy są bardzo sugestywne, miałam wrażenie, że oglądam film, a nie czytam.

Akcja jest wartka, trudno mi było się oderwać, ale najbardziej urzekły mnie właśnie połączenie realizmu i poetyckiej tęsknoty za tym, co przeminęło, prawdziwość tej książki, ten brak „przypudrowania”, bo klniemy, kiedy należy przeklnąć, i płaczemy, kiedy jest nad czym. Jak w życiu.

niedziela, 13 lutego 2011

Tytuł książki oznacza "Chodź na mój głos". Są to wspomnienia białoruskiej poetki Danuty Biczel, mieszkającej przez wiekszość swojego życia w moim kochanym Grodnie. Wspomnienia jej są wyjątkowe, ponieważ poetka pisze nie tyle o sobie, co o ludziach ważnych dla białoruskiej historii i kultury, z którymi miała szczęście obcować, korespondować, przyjaźnic się. W książce jest dużo informacji na ich temat, jest to cenne ze względu na to, że często byly to osoby niewygodne dla władz komunistycznych (i nawet tych obecnych), więc nie uczyliśmy się o nich w szkole, a jeśli nawet, to nie takie rzeczy nam o nich mówiono. Dużo jest też  o historii Grodna. Książka bardzo dla mnie wzruszająca i motywująca. Zdaję sobie sprawę, że przeciętny Polak z tej mojej notki nie skorzysta, ale może zabrnie tu kiedyś ktoś białoruskojęzyczny - takim osobom lekturę gorąco polecam. Pod jej wpływem zaczęłam aktywniej pisać mój blog białoruski.

Ksiązka została wydana w serii "Biblioteka grodzieńska" dzięki współpracy Ruchu za Wolność (Grodno) z Kolegium Europy Wschodniej z Wrocławia, Ministerstwem Spraw Zagranicznych RP oraz władzami Wrocławia – miasta partnerskiego Grodna. Taka polska pomoc jest dla Białorusinów czymś wspaniałym.

---

"„Chadzi na moj holas” - wspomnienia grodnianki Danuty Biczel – znanej białoruskiej poetki, ur. w 1936 roku są kolejną pozycją w Bibliotece Grodzieńskiej. To pierwsze wydanie jej wspomnień na temat swojego zycia, tworczosci, Grodna, znanych ludzi, którzy tu mieszkali i mieszkają. Autorka opowiada o spotkaniach z prześladowaną inteligencja, o próbach pokazania świadomości białoruskiej w sowieckich czasach. Opowiada o swojej przyjaźni z Vasilem Bykawem, Larysą Geniusz, o pierwszych zwiastunach ruchu demokratycznego w Grodnie, którego była jedną z czołowych postaci." (z www.bialorus.pl)